O metodzie czytania Słowa Bożego
Redaktor: Cyprian Sajna   
23.06.2009.

Biblia

 

Uznałem, że pierwszą rzeczą, którą należy poczynić przed dogłębnym studiowaniem Biblii jest ustalenie odpowiedniej metody. Idąc śladami Kartezjusza, który w swojej “Rozprawie o metodzie” próbował sformułować niezawodną metodę myślenia, pragnę i ja skonstruować pewne zasady, którym powinno się być wiernym przy badaniu Pisma Świętego.

Rzeczą oczywistą jest, że jako chrześcijanie powinniśmy czytać Słowo Boże z odpowiednim nastawieniem. Lekurę musimy zatem poprzedzać modlitwą i odpowiednim skupieniem. Rzeczą zaś priorytetową jest szacunek i przekonanie, że treść Biblii jest Słowem Boga, nie zaś wymysłem ludzkim.

Takie nastawienie umożliwi nam poszukiwanie, a raczej zgłębianie Prawdy o Bogu, o człowieku, o relacji człowieka z Bogiem. Bo tę Prawdę chcemy przecież uchwycić głębiej, zrozumieć lepiej. Nie chodzi o naukową krytykę tekstu, lecz o wsłuchanie się w Słowo naszego Boga.

Odnalezienie jednakże metody dotyczy nie aspektów duchowych, które tu nakreślam, ale rozumu, sposobu myślenia, sposobu badania i zasad, którymi rozum (skądinąd dany nam od Boga) powinien się kierować.

Kliknij "czytaj całość".

Pierwszą zasadą, która mi się nasuwa jest odrzucenie dotychczasowych przekonań i uznanie ich za jedynie możliwe, nie zaś za pewne.

Pewność zostawiam tylko temu, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym.

Drugą zasadą, którą zresztą powinno się zawsze stosować w całym swoim życiu jest uczciwość wobec siebie.

Co oznacza ta uczciwość? Oznacza przyjmowanie tego, do czego naprawdę jesteśmy przekonani, nie zaś tego, co lepsze, wygodniejsze, bądź przyjmowane przez moje otoczenie. Uczciwość wobec siebie to również umiejętność samokrytyki i dostrzeżenie swoich braków i swojej niewiedzy.

Kolejne zasady dotyczą konkretniej samej treści Biblii.

Otóż nie mogę wydawać sądów na jakiś temat odwołując się tylko do jednego, bądź nielicznych fragmentów, lecz daną sprawę muszę zbadać w oparciu o jak największą liczbę wersetów i to w ujęciu całości  tekstu. Nie należy też wyrywać niczego z kontekstu.

Fragment Pisma, który stoi w jawnej sprzeczności z innymi mówiącymi na ten sam temat, muszę uznać za nieznaczący dla danej kwestii. Oznacza to, że ten fragment ma jakieś inne znaczenie, które nie jestem w stanie teraz ująć.

Tylko poglądy jasno wynikające z analizy Biblii, które będą przeze mnie dobrze potwierdzone i udowodnione mogę uznać za fakt pewny, za ostateczny “dogmat”. Treści, które wymagają większej ekwilibrystyki i są spekulatywne, o ile dają jakieś spójne wyjaśnienia można przyjąć jako możliwe, nie zaś jako pewne.

Kolejną zasadą, którą wydaje mi się za uczciwe przyjąć, jest krytyczne podejście do dostępnych nam tłumaczeń. Po pierwsze musimy uznać, że mogą istnieć pomyłki tłumaczy, mogą występować celowe zniekształcenia tekstu (np. w celu przeforsowania pewnych dogmatów), mogą istnieć lepsze lub gorsze tłumaczenia.

Ostatnią zasadą, równie ważną jak powyższe, jest uznanie pierwszeństwa Pisma wobec nawet najdonioślejszych odkryć nauki. Niemniej jednak należy mieć na uwadze, że treść Biblii czasem może mieć charakter alegoryczny i że głównym przesłaniem Pisma jest jego treść, nie zaś zgodność historyczna, czy naukowa.

Czy analizując Pismo Święte możemy uciekać się do innych źródeł, do treści pozabiblijnych? Myślę, że jest to nawet wskazane.

Pomocne będą na pewno:

1) nasza wiedza, jakąkolwiek mamy, na temat przyrody, historii, filozofii, języka itp., itd.

2) odwoływanie się to najstarszych tekstów, do najstarszych tłumaczeń w językach oryginalnych jako pewniejszych źródeł.

3) badanie tradycji i nauki Ojców Kościoła. Szczególnie cenne mogą być ich poglądy i interpretacje ze względu na żywą jeszcze tradycję ustną słów Jezusa i nauczania apostolskiego w czasach w których żyli. Cenniejsze zatem będą poglądy tych, którzy żyli najwcześniej. Nie można jednakże pominąć faktu, że na naukę Ojców Kościoła wpływ miała również filozofia hellenistyczna, dlatego też należy zachować pewną rozwagę.

Żywię nadzieję, że trzymanie się powyższych zasad pozwoli nam na lepsze pozanie Słowa Bożego i wypracowania poglądów, co do których będziemy mieli, dzięki tym zabiegom pewność, że są biblijne.

» 5 Komentarze
5"do Maxa"
z niedziela, 02 sierpień 2009 21:28przez KWitek
Miałem takie same doświadczenia.Szkoda gadać.
4Komentarz
z niedziela, 02 sierpień 2009 14:17przez Max
Bardzo bym chciał się zdziwić, ale czy stać Cię na duchową banicję? Wąska droga i ciasna brama powodują, że zostaniesz prawie sam. Dobrze jeszcze, jak Cię rodzina poprze - będzie łatwiej. U mnie w zborze, kiedy się zorientowali,że zamiast do Trójcy chcę się modlić do jednego Boga zawrzało, jak w ulu. Dziesiątki, dziesiątki wersetów sugerujących(?) a to boskość Jaszua, a to osobowość Ducha...Ani jednego o Trójcy, ale tak, tak-Trójca to pojęcie biblijne.Trójjedyny bóg to Bóg Izraela.Amok.
3Komentarz
z piątek, 31 lipiec 2009 07:14przez Autor
Zdziwiłbyś się Max.
2"Dobre rady"
z czwartek, 30 lipiec 2009 19:13przez Max
Ponoć dobrymi radami jest piekło wybrukowane.W związku z tym, jestem ciekaw, czy autor stosuje się do proponowanych zasad. Szczególnie chodzi mi o zasadę odrzucenia swoich dotychczasowych przekonań (choćby to niebiblijne przekonanie o istnieniu jakiejś Trójcy ) i badanie Biblii od zera.Czy czytając Biblię,można w niej znaleźć lub wyczytać definicję Trójcy? Który z autorów biblijnych ją sformułował? Kto pozwolił na taką definicję Boga i kazał dopasować Boga do pogańskich tradycji?
1Komentarz
z sobota, 04 lipiec 2009 09:39przez Pewex
Mój tata jak miałem kilka lat i chwytałem za jakąś książkę którą on uważał za wartościową ale może zbyt trudną dla mnie, mówił -Czytaj to, ale nie spiesz się, czytaj z pomyślunkiem- Mam wrażenie, że ten POMYŚLUNEK ma największe znaczenie. Dobrze piszesz, tak trzymaj!!!
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
Zmieniony ( 23.06.2009. )