Świadomość i wolna wola a chrześcijaństwo
Redaktor: Cyprian Sajna   
28.03.2009.

Mózg

 

 Współczesna wiedza neurofizjologiczna oraz konkretne eksperymenty przeprowadzone na ludziach pokazują, że coś takiego jak wolna wola najprawdopodobniej nie istnieje, a nawet samo pojęcie nie ma większego sensu. Odkrycia współczesnej kognitywistyki (nauki o mózgu), neurobiologii, czy implikacje jakie za sobą pociąga mechanika kwantowa stawiają nas, chrześcijan, w trudnym położeniu. Świadomość to tylko efekt uboczny ewolucji, zaś dusza w rozumieniu filozoficzno-religijnym przestaje być traktowana jako odmienny byt obok materii, przestaje być czymś absolutnym, gdyż wszystkie wcześniej jej przypisywane własności są rzekomo efektem działania mózgu, działania materii. Czy te osiągnięcia uderzają w wiarę? Czy nauka tymi osiągnięciami podważa całkowicie religię, a będąc wierzącymi musimy równocześnie stać się naukowymi ignorantami?


Szczególnie niesamowite wrażenie robi doświadczenie Kornhubera.  Głowy ochotników podłączano do elektroencefalografów (EEG), a następnie kazano im podjąć decyzję o zgięciu palca, po czym to zgięcie wykonać. Przeprowadźmy samemu takie doświadczenie, zauważymy wówczas, że od podjęcia przez nas decyzji do faktycznego zgięcia wybranego palca upłynie około 0,5 sekundy, co jest zrozumiale z uwagi na to, że impuls nerwowy od mózgu do palca ma do przebycia pewną odległość. Badanym kazano tę czynność powtarzać. Przeprowadzający badanie obserwowali w tym czasie mózg ochotników i co zaskakujące pewne obszary mózgu „świeciły” się na 1,5 sekundy zanim nastąpiło zgięcie palca! Naukowcy o sekundę wcześniej od ochotników wiedzieli jaką oni podejmą decyzję! Coś w mózgu podejmowało decyzje wcześniej niż świadomość badanych. Konsekwencje tego doświadczenia są niesłychane. Świadomość wydaje się być tylko swoistym ekranem, widzi jedynie to co faktycznie dokonuje mózg, nie zaś nim steruje.


Przeciw wolnej woli świadczą również i inne badania i eksperymenty, np. doświadczenie Libeta. Świadomość wydaje się byćEEG jedynie biernym obserwatorem tego co się dzieje w mózgu i jest niezależne od naszej woli. Naukowcy wyciągają często dalekie wnioski uważając, że świadomość jako „obserwator” nie jest w stanie wysyłać informacji zwrotnej do mózgu, tzn. nie jesteśmy rzekomo w stanie zmusić atomy w naszym mózgu do innego działania. Człowiek jest zatem pewnego rodzaju biologiczną, zaprogramowaną maszyną, która w odpowiedni sposób reaguje na bodźce zewnętrzne w celu zaspokajania swoich popędów, takich jak przyjemność, popęd seksualny, głód, pragnienie oraz wyższe, takie jak popęd ciekawości świata, przeżyć mistycznych itp.


Co do tego można się zgodzić, wydaje mi się jednak, że doświadczenie wielu ludzi, nas samych, w pewnym sensie pokazuje, że np. głęboka modlitwa i wiara, a więc działanie swoją świadomością i wolną wolą powodowało na przykład uzdrowienie tej osoby. Nie są to historie wymyślone, gdyż są zjawiskami często spotykanymi wśród osób wierzących. Innym elementem, który zdaje się wg mnie wskazywać na możliwość wysyłania informacji zwrotnej do mózgu i samokontroli własnego umysłu jest moralność. Każdy z nas przeżywał przecież sytuację w której ciało, a więc mózg i działająca w nim materia pchała nas ku czemuś, co nazywamy złem, a co wynika z naszych popędów, czyli np. pożądanie cudzej kobiety, pragnienie cudzych dóbr, czy niepohamowana chęć wszelkiego rodzaju przyjemności. Te uczucia niekiedy mogą być niezwykle silne, a jednak nasza świadomość wysyła informację zwrotną do mózgu, hamuje nasze żądze, wbrew naszemu organizmowi, wbrew naturze.
Dotknęliśmy czegoś o czym pisze święty Paweł, o wyzwoleniu się z ciała, o życiu w duchu, a nie w ciele. Skrajny wyraz takiej postawy przejawiali gnostycy we wczesnym chrześcijaństwie, podobną też postawę można odnaleźć w religiach wschodu.
Neurofizjologia w pewnym sensie nadszarpnęła jednak ludzką duszę, wręcz ją podważyła (chociaż jak wyżej wskazałem moralność wydaje się być czymś, co być może stanowi o naszej świadomości, odmiennej od zwierząt, które potrafi wysyłać informację zwrotną do mózgu), a zatem wydawać by się mogło, że istnieje jedynie materia. Ale to co z duszą zrobiła biologia, to z materią uczyniła fizyka. Materia zawsze kojarzy się z czymś namacalnym, zajmującym przestrzeń, czymś rozciągłym . Tymczasem wg fizyki kwantowej cząsteczki, które tworzą naszą rzeczywistość jak atomy, składające się z elektronów, protonów i neutronów, tak naprawdę nie istnieją dopóki nie zostanie na nich dokonany pomiar lub inaczej, są rozmyte, znajdują się w każdym punkcie jednocześnie przed pomiarem. Dopiero zatem świadomy akt obserwacji nadaje rację bytu materii. Rzeczywistość okazuje się być bliska temu co głosił wybitny filozof Berkeley w XVIII  wieku.


Cząstki mikroświata, które tworzą naszą rzeczywistość są opisywane przez funkcję falową i to de facto ta funkcja falowa istnieje. Ale czym jest funkcja falowa? Czyż nie jest wytworem naszego umysłu, czyż nie wytworzyła jej nasza inteligencja? Trafiamy zatem na błędne koło, nasz umysł (świadomość) jest wytworem materii, zaś materia jest wytworem naszego umysłu! Zdumiewające.
Wspomniałem o jednoczesnym przebywaniu cząstek elementarnych takich jak np. elektron w każdym punkcie przestrzeni jednocześnie, czyli o ich rozmyciu. Dopiero pomiar (świadomy akt obserwacji) sprawia, że elektron nagle, w niezrozumiały sposób pojawia się w danym miejscu, czy w danym stanie energetycznym. Nazywa się to redukcją funkcji falowej. Funkcja falowa opisująca przed pomiarem ów obiekt jest superpozycją (sumą, złożeniem) wszystkich możliwych stanów tego obiektu (skończonej ilości lub nieskończonej ilości tych stanów) z odpowiednimi wagami. Obserwacja (pomiar) powoduje, że funkcja falowa redukuje się do jednej z tych wielu możliwości. Dzieje się to w sposób niezrozumiały dla współczesnej fizyki. Niemniej jednak musi stać za tym jakaś transcendentna przyczyna. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tę przyczynę związać z Bogiem.
Chociaż mózg jest obiektem makroskopowym, to wierzę jednak w to, że procesy w nim zachodzące mają podłoże w świecie na poziomie mikro. A tam rządzą prawa mechaniki kwantowej, czyli zachodzi redukcja funkcji falowej. W ten sposób łatwo spostrzegamy, że jeżeli przyczyną tej redukcji, a zarazem przyczyną wszystkiego jest Bóg, to śmiało możemy stwierdzić, że nauka o predestynacji, o przeznaczeniu, o kierowaniu wszystkim przez nieskończonego, wszechmocnego, miłosiernego Boga nie jest tylko nieuzasadnioną spekulacją, ale może mieć uzasadnienie naukowe.


Niemniej jednak nie pragnę wyeliminować wolnej woli. Objawia się ona, tak jak wcześniej to przedstawiłem, w szczególności w kwestiach moralnych, w naszym świadomym wyborze między tym co cielesne (złe), a tym co duchowe (dobre). Tym co diabelskie, światowe, a tym co boskie, tym co miłe Bogu. Jemu jedynie niech będzie chwała, przez Jezusa Chrystusa i w Duchu świętym.

» 1 Komentarz
1Komentarz
z poniedziałek, 30 marzec 2009 13:29przez maximus prim
No cóż, jeżeli wolnej woli nie ma, to jesteśmy wolni. Jeżeli jednak jest to tym bardziej jesteśmy wolni w Chrystusie. Uważam, że dla prawdziwego chrześcijanina te argumenty nic nie znaczą, dowodzą tylko, że tak naprawdę wiara w Boga to nie tylko rozum, ale coś więcej.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
Zmieniony ( 28.03.2009. )