.     :
Nowości arrow Artykuły arrow Przemyślenia arrow Credo
Credo PDF Drukuj Email
Redaktor: Cyprian Sajna   
21.07.2009.

Sobór w Nicei

 

Współczesne kościoły chrześcijańskie (poszczególne denominacje) posiadają całe zestawy prawd wiary, tzw. credo, które wyróżnia je spośród innych. I chyba każda z tych denominacji uważa, że to ich wyznanie jest najbliższe prawdzie biblijnej. Nie jest to bynajmniej dobre z punktu widzenia jednoczenia chrześcijaństwa, tzw. ekumenii. Czy jednakże istnieje jakiś zestaw prawd wspólny całemu chrześcijaństwu? I w jaki sposób określić kto jest naszym bratem w wierze, kto również jest chrześcijaninem?

Kościoły chrześcijańskie, które uczestniczą w Ruchu Ekumenicznym za wspólną podstawę wiary uznały tzw. nicejsko-konstantynopolitańskie wyznanie wiary. Zostało ono spisane przez sobór w Nicei w 325 r. n. e. oraz na Soborze w Konstantynopolu w roku 381 (bóstwo Ducha Św.).
Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie (bo o nim tu mowa) brzmi następująco:



"Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych;
i w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami;
Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu,
a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha Świętego
przyjął z ciało z Marii Dziewicy i stał się człowiekiem. Ukrzyżowany pod Poncjuszem Piłatem, został umęczony i pogrzebany,
i trzeciego dnia zmartwychwstał, jak oznajmia Pismo, wstąpił do nieba i siedzi po prawicy Ojca; stamtąd przyjdzie w chwale sądzić
żywych i umarłych, a królestwu Jego nie będzie końca. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi,
który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę, który mówił przez proroków. Wierzę w jeden powszechny i apostolski
Kościół, wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów i oczekuję wskrzeszenia umarłych i życia wiecznego w przyszłym świecie Amen."

Tak brzmi całe to credo. Należy jednak nadmienić, że Kościół Prawosławny odrzuca sformułowanie "i Syna pochodzi", czyli tzw. Filoque, uznając, że Duch Św. pochodzi tylko od Ojca. Zwrot ten został wprowadzony tylko przez Kościół Zachodni w Toledo w Hiszpanii w roku 569.

Credo to zostało sformułowane w IV wieku, wcześniej nie obowiązywało chrześcijan. Nie wszystkie jednakże denominacje, czy nie wszyscy chrześcijanie się z nim zgadzają. Z punktu widzenia historycznego wiemy, że powstawało ono w kontrowersyjnych okolicznościach pod nadzorem cesarza Konstantyna pod wpływem tzw. kontrowersji ariańskiej. Chociaż naówczas, w Nicei, podpisała je przeważająca większość biskupów, to jednak uczynili to nie bez wewnętrznych oporów i wątpliwości, a przez następne 80 lat w Kościele nawet przeważającą rolę odgrywała tzw. opozycja nicejska, która sprzeciwiała się temu wyznaniu.

Główny sprzeciw jaki żywili i żywią do tej pory liczni chrześcijanie budzi przede wszystkim fakt użycia niebiblijnego terminu "współistotny" (z gr. homoousios). Wszystkie creda wcześniejsze zawsze operowały tylko i wyłącznie terminami biblijnymi.

Jednym z przykładów biblijnych wyznań wiary funkcjonujących w pierwszych wiekach jest tzw. Skład Apostolski, zwany powszechnie "Wierzę w Boga". Oto jego aktualna forma z początków VI wieku:

1. Wierzę w Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi,
2. i w Jezusa Chrystusa, Syna Jego Jedynego, Pana naszego,
3. który się począł z Ducha Świętego; narodził się z Maryi Panny.
4. Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion; zstąpił do piekieł.
5. Trzeciego dnia zmartwychwstał.
6. Wstąpił na niebiosa, siedzi po prawicy Boga Ojca wszechmogącego.
7. Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.
8. Wierzę w Ducha Świętego,
9. święty Kościół powszechny, świętych obcowanie,
10. grzechów odpuszczenie,
11. ciała zmartwychwstanie,
12. żywot wieczny.

Nie bez przyczyny artykułów wiary w powyższym Symbolu jest 12. W VI wieku pojawiło się bowiem przekonanie, że każdy z artykułów ułożył jeden z apostołów. Przekonanie to oczywiście należy raczej uznać za legendarne. Historia Symbolu sięga korzeniami Nowego Testamentu, gdzie odnajdziemy w Listach, bądź w formule chrzcielnej zalążki tych sformułowań.

Istotny wpływ na powstanie Symbolu, tak jak prawie każdego credo ma za podstawowy czynnik walkę z herezjami. Drugim zaś czynnikiem dla Symbolu Apostolskiego był ryt liturgii chrzcielnej.

Około 200 roku w Rzymie, jak podaje Hipolit w dziele Traditio Apostolica, udzielano bowiem chrztu zadawając następujące pytania:

"Wierzysz w Boga Ojca wszechmogącego? Wierzysz w Chrystusa Jezusa, Syna Bożego, który narodził się z Ducha Świętego z Maryi dziewicy i ukrzyżowany został pod Poncjuszem Piłatem, i umarł, i został pogrzebany, i zmartwychwstał dnia trzeciego żywy z martwych, i wstąpił do niebios, siedzi po prawicy Ojca, przyjdzie sądzić żywych i umarłych? Wierzysz w Ducha Świętego i święty Kościół, i ciała zmartwychwstanie?"

Myślę, że odpowiedź twierdzącą na każde z tych pytań dałby każdy, kto uważa się za biblijnie wierzącego, nawet jeśli nie uznaje credo nicejsko-konstantynopolitańskiego.

Ale jak wiemy powstawanie kolejnych wyznań wiary musiało mieć coraz bardziej szerszy zakres terminologii, coraz bardziej dogłębną treść, z uwagi na to, że z biegiem czasu świadomość i poznanie Prawdy znacznie wzrastało.

Kościół w początkowej fazie prześladowany, jeszcze pełny żywej tradycji ustnej, nie potrzebował używać ścisłych sformułowań. W późniejszych latach teologiczna wiedza, dogłębna analiza Pisma Świętego powodowała szersze spojrzenie na pewne sprawy.

Trzeba było wykluczać tych, którzy nie odpowiednio interpretowali Pismo, aby nie siali zamętu, zamieszania. Aby Prawda była jedna, Kościół był jeden, powszechny i apostolski.

Zamiary być może były szlachetne, ale czy udało się zachować jedność doktrynalną? Czy nawet wspólne uznawanie credo nicejsko-konstantynopolitańskiego sprawia, że Katolik i Protestant czują braterską więź? Myślę, że nie.

Ciekawe jak wyglądało by chrześcijaństwo dzisiaj, jeżeli w III, IV i V wieku pozwalałoby się na różnorodną interpretację Biblii, zachowując powiedzmy jedynie Symbol Apostolski, bądź po prostu biblijną terminologię.

Być może mielibyśmy jeszcze większą różnorodność wyznań i denominacji, ale wszyscy czulibyśmy ze sobą braterską więź?
A może podziały byłyby jeszcze większe, bo człowiek jest skory do buntu, walki, rozłamu i kłótni?
Bóg raczy to wiedzieć.

Jeżeli jednak Bóg jest całkowitym Panem Historii, to stało się wedle jego woli, że większość Kościołów przyjmuje takie credo i że mimo deklaratywnej jedności nie potrafi całkowicie się pojednać. Jeżeli jednak Bóg pozostawił Kościołowi wolną wolę w ziemskiej drodze, to myślę, że lud Boży mógł kroczyć nią zdecydowanie bardziej biblijnie, nie przeklinając, a błogosławiąc, nie dzieląc, a jednocząc braci i siostry na całym świecie pod szyldem ewangelicznej Prawdy o imieniu Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który zmarł w ofierze za nasze grzechy, został wzbudzony z martwych przez Boga i zasiadł na jego Prawicy. Temu Bogu niech będzie cześć i chwała na wieki, w każdej denominacji.
» 11 Komentarze
11Komentarz
z czwartek, 23 lipiec 2009 03:33przez KWitek
Trzeba by więc zadać sobie pytanie: czy rozbudowany, a nawet rozbuchany teologicznie i filozoficznie "kościół" współczesny to ten Kościół? Czy może filozofia, kłamstwo, polityka, wpływ obcych kultur, wierzeń, zwyczajów zrujnował prostą naukę Mesjasza?Myślę, że na to pytanie nie ma różnych,właściwych odpowiedzi.
10Komentarz
z czwartek, 23 lipiec 2009 03:21przez KWitek
...szczególnie po tym, jak rozpoczęto "precyzować" koncepcję Boga, to zbrodnia i tragedia,konszachty z polityką i religijne wojny, klątwy, schizmy,stosy itd, itp. Powiedział Jaszua: Luk 10:21 bp ...: - Uwielbiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed uczonymi i mądrymi, a objawiłeś ludziom prostym. Tak, Ojcze, albowiem tak się Tobie podobało....Ale to "mądrzy i uczeni" zbudowali i zdominowali współczesny "kościół", który jest przeciwieństwem tego pierwotnego.
9Komentarz
z czwartek, 23 lipiec 2009 03:03przez KWitek
Co by było, gdyby nie sobory?Należałoby raczej zadać sobie pytanie, co było przed soborami.Czy wzór organizacji i pobożności,forma oddawania czci Jedynemu Bogu, zaproponowana przez Mesjasza oraz jego bezpośrednich współpracowników, była wystarczająca i właściwa?Jeśli nie, to mamy problem z oceną kompetencji Syna Bożego.Zapoczątkował coś, co można by nazwać niedoróbką, czy może późniejsze zmiany okazały się fatalną ingerencją w oryginalny produkt? Jak wszyscy wiedzą, historia chrześcijaństwa....
8Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 18:03przez KWitek
No,fakt. Nie mamuśkę, ale żonkę. Piszę tak z doskoku, bez przygotowania i trochę na kolanie. Na dzisiaj już się wyłączam.Pozdrawiam.
7Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 17:44przez Cyprian Sajna
Mamuśki czyli św. Heleny na pewno nie posłał w zaświaty. Zabił swoją pierwszą żonę i syna. Powody nie są do końca znane.
6Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 17:05przez KWitek
Z tego, co wyczytałem, nasz cesarz miał blade pojęcie o nauce Mesjasza, nie mówiąc już o potędze ducha, który był kręgosłupem tej sekty. Pobudki polityczne są niewątpliwe, ale niewiele wiemy o jego innych ambicjach Od człowieka, który (ponoć) swoją mamuśkę posłał w zaświaty nie przyjąłbym grosza, a co dopiero ideę. Słowo Trójca nie jest wymysłem Konstantyna. Trójce są starsze niż chrześcijaństwo i "wiecznie żywe". To Jahwe i Jego Syn starają się trzymać nas od nich z daleka, a my co...
5Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 16:49przez Cyprian Sajna
A co najciekawsze ochrzczony zostaje na łożu śmierci nie jako zwolennik credo nicejskiego, lecz przeciwnie jako arianin pod wpływem Euzebiusza z Nikomedii wroga credo.
4Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 16:48przez Cyprian Sajna
Poza tym trzeba by się zastanowić czemu był inicjatorem Konstantyn. Otóż dlatego, że wewnątrz cesarstwa panowały niepokoje religijne związane z konfliktem Ariusza i Aleksandra z Aleksandrii, dwóch biskupów. Konstantyn w trosce o porządek społeczny i jedność cesarstwa zwołuje Sobór.
3Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 16:46przez Cyprian Sajna
Poza tym nie można wszystkiego tak upraszczać. 
Słowo "Trójca" pojawia się już w pismach Tertuliana, a co ciekawe również w pismach gnostyckiego herezjarchy Walentyna. Także to nie jest żaden koncept Konstantyna. Ścisłe sformułowanie i definitywną obronę Trójcy dał św. Augustyn, na którym zresztą bazowali Luter i Kalwin.
2Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 16:44przez Cyprian Sajna
Problem nie jest wcale taki prosty. Konstantyn również angażował się w sprawy religii o czym świadczą jego wystąpienia teologiczne. Z listów które zachowały się do naszych czasów wynika, że był człowiekiem angażującym się i będącym zorientowanym w temacie. On to pierwszy dał swobodę wyznania chrześcijanom, stąd też część biskupów widziała szansę by zrobić z niego chrześcijańskiego władcę, co poniekąd się udało.
1Komentarz
z wtorek, 21 lipiec 2009 16:37przez KWitek
W Nicei nie chodziło o skanalizowanie różnych prądów chrześcijaństwa.Inicjatorem soboru był Konstantyn i to jego miało być na wierzchu. Co to jest to "jego"? "Jego" to jest wyssany z mlekiem mamusi poganizm.Jego poganizm wymagał triad, fetyszy itp.Wystraszeni biskupi uchwalili to co odpowiadało jemu choć gdyby nie jego miecz, ten numer by nie przeszedł. Tak czy siak autor jest na dobrej drodze do zerwania z tą nadbudówką nauki Mesjasza.Trochę odwagi.Jest to trudne, ale nie niemożliwe.Odwagi
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj.
Zmieniony ( 21.07.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Wstecz
Advertisement

Nowości

Menu witryny

Nowości
Artykuły
Radio Profunda
Profunda Media
Nowy Wsp. Świat
Recenzje
Szukaj
Katalog Stron
Napisz do nas
Mapa serwisu
Administrator

Logowanie






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!

Dodaj do ulubionych

 

Sonda

FREE Joomla template provided by funky-visions.de