Recenzje
Recenzje książek i filmów
Dalajlama - Wszechświat w atomie | Dalajlama - Wszechświat w atomie |
|
|
|
| Redaktor: Cyprian Sajna | |
| 28.04.2009. | |
|
OCENA: 3/5
Niedawno w moje ręce trafiła książka Dalajlamy XIV. Przyjazna twarz autora wypełniająca okładkę jest znana większości Polaków. Słusznie kojarzy się z buddyzmem i Tybetem, niektórzy może wiedzą też, że jest laureatem pokojowej Nagrody Nobla (1989 r.). Nie tak dawno szeroko w mediach mówiono o prześladowaniu Tybetańczyków, których właśnie duchowym i politycznym zwierzchnikiem jest Lhamo Dhondup (takie jest jego prawdziwe nazwisko), czyli XIV. Dalajlama. Działalność tego mnicha w kulturze zachodniej z pewnością przynosi wiele korzyści religii buddyjskiej. Od wielu lat bowiem szeroko propaguje wartości tego azjatyckiego ruchu. Tym razem na nasz rynek trafiła książka, w której Dalajlama porusza kwestie wiary i nauki. Przyjrzyjmy się zatem bliżej co ma w tej sprawie do powiedzenia. Temat wiary i nauki ujęty w niniejszej książce sprowadza się generalnie do relacji nauk przyrodniczych (zwłaszcza fizyki) z filozofią buddyjską. Wielokrotnie na kartach książki pod enigmatycznym tytułem "Wszechświat w atomie" Dalajlama przyznaje się z całą skromnością, że jest fizykalnym laikiem, matematykę zaś rozumie jedynie na poziomie elementarnym. Niemniej jednak zdaje się dobrze rozumieć implikacje filozoficzne jakie niosą za sobą mechanika kwantowa, czy kosmologia. Nic dziwnego skoro miał okazję wielokrotnie dyskutować z wybitnymi fizykami i filozofami, takimi jak choćby David Bohm, czy Carl von Weizsacker. Przede wszystkim jednak jest wybitnym znawcą filozofii wschodniej, buddyjskiej i indyjskiej, którą dzięki tej książce możemy nieco poznać (chociaż zauważyłem, że ciężko jest zapamiętać hinduskie nazwiska).
"Wszechświat w atomie" jest napisany przystępnym językiem. Dalajlama oprócz swoich przemyśleń zamieszcza liczne wspomnienia i elementy własnej biografii. Często z pewną dozą humoru. Taki sposób pisania z pewnością poszerza potencjalne grono odbiorców. Meritum jednak książki jest dialog wiary (buddyjskiej) i nauki. I na tym polu dostrzegamy zaskakującą (przynajmniej dla chrześcijaństwa) pozycję duchowego przywódcy. Dalajlama bowiem, w zgodzie ze swoimi przekonaniami i z pewną tradycją, uznaje dokonania nauk empirycznych za najbardziej autorytatywne posuwając się nawet do twierdzeń, że należy zreformować częściowo pod ich wpływem religię buddyjską. Częściowo, ponieważ jak przekonywująco stara się to autor ukazywać, buddyzm jest niemalże spójny ze współczesną fizyką. Nie bez podstawy zresztą. Ta "spójność" ma jednak charakter filozoficzny. Nie dziwne zresztą, że mędrcy wschodu kontemplując przyrodę i rozmyślając o różnych rzeczach doszli na przykład do pojęcia atomu (co zresztą uczynili również filozofowie greccy), czy rozważali udział świadomości w akcie obserwacji. Lektura "Wszechświata w atomie" uzmysłowiła mi, że buddyzm (przynajmniej w wersji tybetańskiej) jest zdecydowanie filozofią, a nie religią. Stanowi coś podobnego do współczesnej apostołom filozofii greckiej. Pod przykrywką tej rzekomo niezwykle oświeconej "religii" ukrywa się jednak wiara oparta na żywiołach i tak dziwnych do pojęcia dla Europejczyków pojęć jak "związek karmiczny", które często Dalajlama używa. Chociaż książka jest z pewnością ciekawa, pozwala poznać pewne tradycje wschodu, a nawet można z niej wynieść pewne ciekawe myśli, to jednak w momencie, gdy natrafia się na argumenty przeciw Stwórcy (przeciw Teizmowi) może odejść ochota do czytania. Przed zgubną filozofią opartą na żywiołach ostrzega nas bowiem św. Paweł w swoim liście (Kol 2,8): "Baczcie, aby was kto nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie"
» Brak komentarzy
Nie ma tu jeszcze komentarzy.
» Wyślij komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.
Zaloguj się lub zarejestruj. |
|
| Zmieniony ( 28.04.2009. ) |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|